Today is Friday, 13 December 2019
Lection
Gazeta parafialna

Journeys

Europejskie Spotkanie Młodych W Hamburgu

Maria Jazdon

Mniej więcej w połowie 2003 roku doszła do nas oficjalna wiadomość: kolejne Europejskie Spotkanie Młodych odbędzie się w Hamburgu. Sam wyjazd poprzedzony był przygotowaniami, które odbywały się w kilku parafiach Poznania (ogółem punktów przygotowań w całej Polsce było ponad 200).

Dlaczego właśnie Hamburg? Miasto, w którym 50% ludzi deklaruje się jako niewierzących... Może właśnie dlatego? Abyśmy pokazali, że Bóg jest wśród nas i obdarza nas wieloma darami (tym najbardziej widocznym podczas spotkania była chyba radość, jaką można było dostrzec wszędzie- czekając w kolejce po posiłek, podczas spotkań modlitewnych i tematycznych, czy nawet idąc ulicą).

Kościół św. Mikołaja - symbol pokoju

60000 młodych ludzi ze wszystkich kontynentów goszczonych było przez mieszkańców Hamburga. Ci, którym nie udało się zamieszkać u rodzin, znaleźli lokum w szkołach i salach parafialnych. Większość z nas goszczona była w parafiach protestanckich (gdyż protestanci stanowią 40% mieszkańców tego miasta). Po raz pierwszy spotkanie odbywało się w miejscu, gdzie katolicy stanowią mniejszość (5% mieszkańców Hamburga). Grupa z naszej parafii mieszkała w parafii ewangelicko- luterańskiej. Już od pierwszych minut uderzyła nas otwartość pastora Neumanna i całej Rady Parafialnej. Czuliśmy, że nie tylko my czekaliśmy na to spotkanie, ale wspólnota parafialna także- nie ma chyba nic wspanialszego niż taka świadomość już u progu tego spotkania.

Codziennie rano uczestniczyliśmy we wspólnej modlitwie w naszej parafii. Język polski mieszał się z niemieckim, angielskim, litewskim, włoskim i serbskim. Jest to oczywiście powód do zadumy: tyle języków, ekspresywni Włosi, spokojni Niemcy, czytający fragmenty po angielsku radosny mieszkaniec Sri-Lanki- wszyscy oddajemy chwałę temu samemu Bogu; wszyscy uczestniczymy w pielgrzymce zaufania przez ziemię (odbywające się corocznie Spotkania Młodych są fragmentem tzw. pielgrzymki zaufania przez ziemię, zapoczątkowanej przez założyciela Wspólnoty braci z Taizé, brata Rogera).

Módl się

Prawie codziennie spotykaliśmy się w międzynarodowych grupkach, gdzie rozważaliśmy list, jaki napisał do nas wspomniany wyżej brat Roger. Popołudniami przenosiliśmy się do hal targowych, na terenie których mieliśmy okazję uczestniczyć w spotkaniach tematycznych bądź też spędzić ten czas w ciszy. Była także okazja do spowiedzi czy po prostu rozmowy z księżmi, których przybyło naprawdę sporo. Szczególnie widoczne było to w czasie specjalnych Mszy św. sprawowanych dla Polaków. To wspaniałe doświadczenie wiary, gdy widzi się kilkudziesięciu księży zgromadzonych wokół ołtarza.

...i pracuj

Wieczorami odbywały się w halach targowych modlitwy i rozważanie listu brata Rogera. Myślę, że warto zacytować jego fragment: "Wielu młodych ludzi na całej ziemi pragnie pokoju, komunii i radości. Są oni także wrażliwi na bezmierne cierpienia niewinnych i wiedzą, że na świecie jest coraz więcej ubóstwa. Nie tylko przywódcy narodów budują przyszłość. Ktoś najbardziej nawet skromny może przyczynić się do tworzenia takiej przyszłości, w której będą panować pokój i zaufanie. Choćbyśmy byli pozbawieni wszystkiego, Bóg pomaga nam wprowadzać pojednanie tam, gdzie istnieją konflikty, i nadzieję tam, gdzie panuje lęk. Wzywa nas, aby przez to, jak żyjemy, inni ludzie mogli odczuć Jego współczującą miłość. Jeśli młodzi ludzie staną się w swoim życiu źródłem pokoju, w ich otoczeniu rozbłyśnie światło". Naiwne myślenie? A może jednak sposób na dobre życie? Trzeba zacząć od siebie, od pokoju we własnym sercu i otoczeniu. Nie tylko wielcy tego świata decydują o pokoju- owszem, oni robią to w sposób najbardziej widoczny- ale my też możemy mieć udział w jego tworzeniu...

W noc sylwestrową we wszystkich goszczących nas parafiach Hamburga i okolic (a było ich ponad 300), odbyła się o godz. 23:00 modlitwa o pokój na świecie, a zaraz potem tzw. Święto Narodów, podczas którego każda grupa narodowa biorąca udział w spotkaniu, prezentowała coś charakterystycznego dla swojego państwa, czym dzieliła się z innymi. Czasem były to zabawy, czasem tańce (w naszej parafii Polacy zaprosili wszystkich do odtańczenia poloneza, co spotkało się z aplauzem ze strony Niemców, którzy zrobili nam sporo zdjęć).

Mieszkaliśmy u niemieckiej rodziny

Było to moje pierwsze doświadczenie związane ze Wspólnotą Taizé i spotkaniem młodych. Niesamowita jest atmosfera, jaka panuje podczas tego spotkania. Wzajemne zrozumienie, cierpliwość, radość, spontaniczność... Poświęcenie osób należących do tzw. grup pracy (było wśród nich kilka osób także z naszej parafii. Członkowie tych grup tworzyli chór, rozdawali posiłki, kierowali ruchem). Z drugiej strony skupienie panujące podczas modlitw i doświadczenie chrześcijańskiej wspólnoty. Byliśmy zachwyceni przyjęciem, jakie zgotowała nam nasza rodzina, u której mieszkaliśmy. Każda przyjmująca pielgrzymów rodzina zobowiązuje się do zapewnienia noclegu i śniadania. Może także zaprosić nas na obiad noworoczny. Nasza gospodyni dbała o dodatkowe łakocie i prowiant na podróż. Wraz z mężem jadła z nami śniadanie. Nie da się ukryć, że jest to też okazja do sprawdzenia swoich umiejętności językowych i obalenia pewnych mitów i stereotypów, które panują o Polakach i o Niemcach. Ostatniego dnia dostaliśmy nawet zaproszenie na wakacje...

Nie można zapomnieć, że Wspólnota braci z Taizé jest wspólnotą ekumeniczną i że te spotkania mają budować wzajemne zrozumienie i kształtować otwarcie na inne Kościoły.

Przygotować posiłek dla 60000 ludzi to nie lada sztuka...

Godna pochwały jest wspaniała organizacja - myślę, że wiele lat doświadczeń (było to 26 Europejskie Spotkanie Młodych) sprawia, że nawet wydawanie posiłków dla 60000 osób czy wszystkie kwestie związane z komunikacją przebiegają bardzo sprawnie.

Mam też jednak kilka obaw związanych z tym spotkaniem.

Zastanawiam się, czy rzeczywiście przyniesie coś temu miastu. Czy ten tłum młodych, roześmianych osób ( wśród których, o czym warto wspomnieć, znalazło się 11500 Polaków) jest w stanie wpłynąć na ożywienie wiary w mieście, które tak bardzo oddaliło się od Boga...? (zastraszający jest widok naprawdę zaniedbanych kościołów w centrum miasta czy też dobudowanych do starego kościoła... punktu naprawy kluczy i kawiarni). Wszyscy mieszkańcy Hamburga mieli zaproszenie do hal targowych i mogli modlić się z nami w parafiach. Z moich obserwacji wynika, że nie skorzystało z tego zbyt wielu...

Hamburg to przede wszystkim miasto portowe

Mam też wrażenie, że niestety nie dało się uniknąć sytuacji, że do Hamburga przyjechało trochę przypadkowych osób, których głównym celem było zwiedzanie miasta... Ale to jest chyba nieuniknione przy tego typu masowych spotkaniach.

Myślę też, że spotkanie ma w dużej mierze wymiar kulturalny. To dobrze, ale czasem miałam wrażenie, że Bóg pozostawał gdzieś w tyle... Że zrobienie zdjęcia braciom ze wspólnoty było dla niektórych ważniejsze niż wsłuchanie się w to, co było mówione.

Mam jednak nadzieję, że ktoś spojrzawszy na takie zdjęcie, pomyśli sobie o skromnych i szanujących prostotę braciach, którzy są w świecie świadkami pokoju i zachęcają do jego czynienia.

Na zakończenie jeszcze jedna refleksja z listu brata Rogera:

"Spytałem któregoś dnia małego chłopca, co- jego zdaniem- jest w życiu najważniejsze. Odpowiedział: "Radość i dobroć serca". Niepokój, strach przed cierpieniem, mogą odebrać radość. Kiedy radość, zaczerpnięta z Ewangelii, rośnie w nas, przynosi ożywcze tchnienie. Tej radości nie tworzymy sami, jest ona darem Boga. Nieustannie odnawia ją pełne zaufania spojrzenie, jakim Bóg ogarnia nasze życie. Dobroć serca nie jest naiwna, przeciwnie wymaga czujności. Może wiązać się z ryzykiem. Nie pozwala gardzić innym człowiekiem. Sprawia, że stajemy się wrażliwi na najbiedniejszych, na tych, którzy cierpią, na ból dzieci. Dobroć serca to umiejętność okazania za pomocą wyrazu twarzy, tonu głosu, że każda istota ludzka potrzebuje miłości. Tak, Bóg sprawia, że idziemy przez życie z ukrytą w głębi duszy iskrą dobra, która ma moc rozpalić płomień". W imieniu uczestników spotkania młodych z naszej parafii życzę wszystkim takiej właśnie radości i dobroci serca.


Read 5306 times

28, (1) 2004 - Czas MARYJNY



polski  english  deutsch  française Dodaj stronę do ulubionych! 
filipini Gazeta parafialna - 'Rodzina Parafialna'
 

Copyright 2003-2019 © Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri i parafia pw. NMP Matki Kościoła w Poznaniu
stat4u Valid XHTML 1.0! Valid CSS!
Kalendarz
Czytania
Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri - Poznań